Ur.16.04.1992 r - Wielki Czwartek - zmarł  29.01.2012 o godz. 0.45- Niedziela

Został ochrzczony na początku maja w kościele Matki Bożej Fatimskiej w Strzelcach k/Łasina. Do pierwszej Komunii  Świętej  przystąpił  03 .06.2001 w  parafii św. Wojciecha  w Kwidzynie. Bierzmowanie przyjął  23.04.2008 r. także w parafii św. Wojciecha.

Kiedy ukończył 10 lat zgłosił się do zakrystii wraz ze swoim bratem Karolem z chęcią pozostania ministrantem. Bardzo cenił sobie posługę przy ołtarzu. Zawsze przygotowany i w wielkim skupieniu przeżywał każdą Mszę św.

Systematycznie przystępował do spowiedzi i Komunii św. Nie było  Mszy św. bez uczestniczenia w sposób pełny w Eucharystii. Pełnił służbę ceremoniarza w liturgii. Zawsze taktowny , kulturalny, wymagający od siebie ale także od kolegów, którzy służyli przy ołtarzu. Uczęszczał  do Szkoły Podstawowej nr 6, później do LO im. Stanisława Moniuszki, a także do szkoły muzycznej. Wśród kolegów i koleżanek lubiany i szanowany, gdy pojawiały się problemy lub spory ostatnie zdanie miał Patryk – był  adwokatem klasowym. Był młodym człowiekiem , który czerpał pełna piersią z życia, a dla  którego wiara i obecność Pana Boga była ważna- by nie powiedzieć- najważniejsza w życiu. Pokazywał, że można żyć w wielkiej  przyjaźni z Panem Bogiem i być  młodym radosnym wspaniałym wolnym  człowiekiem.      

Kiedy rozpoczął naukę w LO okazało się, że Patryk zachorował. Diagnoza była szokująca. Nowotwór złośliwy. Leczony w klinice onkologii w Bydgoszczy. W czasie rozmowy o chorobie nie chcąc martwić rodziców mawiał „Niech się dzieje wola nieba nią się zawsze zgodzić trzeba ”. 

Powtarzał  także znane powiedzenie ,,Co cię nie zabije, to cię wzmocni". Swoje cierpienie przeżywał z Chrystusem. Pobyt w klinice rozpoczynał zawsze  spowiedzią i Komunią św. oraz przyjęciem sakramentu chorych. Nigdy nie miał żalu do Pana Boga, że zachorował. Przed ostatnim wyjazdem do kliniki udał się z rodzicami do Gietrzwałdu, by szukać pomocy i siły w cierpieniu .

W sobotę 21.01.2012 rano, stan zdrowia Patryka bardzo sie pogorszył. Ksiądz Darek (kapelan kliniki w Bydgoszczy), namaścił Patryka olejami świętymi i udzielił Komunii Świętej wraz z Mszą o zdrowie Patryka.

Rodzice  powiedzieli : „Dzień  kiedy Patryk nas opuścił był w jakiś sposób zaplanowany. Cierpliwie czekał na Karola (brata), mimo swego bólu, pozwolił mu cieszyć się studniówką. Może dlatego, że swojej nie przeżył, bo nie mógł być obecny. Czekał na wszystkich których kochał, byli chrzestni, najbliższa  rodzina, czekał również na swojego proboszcza Janusza, którego bardzo szanował ”.

Patryk opuścił nas 29.01.2012 o godz. 0.45 - niedziela.

Pogrzeb odbył  się w Parafii św. Wojciecha. Byli obecni parafianie, dorośli i młodzi, oraz kapłani, którzy pracowali w parafii. Został pochowany na cmentarzu w Kwidzynie i tam czeka na zmartwychwstanie .

Zadawałem sobie pytanie przez dwa lata. Dlaczego Patryk nie może być patronem młodzieży, służby liturgicznej w Diecezji Elbląskiej. Po rozmowie z Ks. Biskupem Elbląskim Jackiem Jezierskim-  Ks. Biskup pozwolił, by „pokazać ” Patryka światu.

Jeśli będziesz czytać ten tekst, możesz go uzupełnić swoimi wspomnieniami o nim, a może pomodlisz się do Pana Boga, prosząc go o pomoc. Napisz na pocztę parafii Miłosierdzia Bożego, albo zgłoś osobiście do piszącego ten tekst .

 

Ks. J. Kilian

 Zachęcamy do zakupu ksiązki "Ministrant u Pana Boga. Historia Patryka Macala"Ministrant u Pana Boga. Historia Patryka Macala" książka do nabycia TU

 

Patryk Macal

 

 

 

Od śmierci Patryka minęło już sporo czasu, jednak im więcej mija dni, miesięcy, tym bardziej uświadamiam sobie, że z odejściem niektórych osób po prostu nie sposób się pogodzić. Za życia był przyjacielem, teraz jest moim Aniołem Stróżem. Patryk był dla mnie zawsze wielkim wsparciem i wiem, że nie tylko ja mogłam na niego liczyć w każdej sprawie. Tak jak napisał ksiądz Kilian – Patryk wierzył w Boga. Wierzył bardzo mocno i nigdy się tego nie wstydził, a wręcz zarażał wiarą. To oczywiste, że wychowanie wyniósł z domu, a ja muszę przyznać, że rodzina Patryka w kwestii wiary zawsze była dla mnie wzorem do naśladowania. Patryś jak bohater kroczył bardzo krętą ścieżką choroby, a ja podziwiałam jego podejście, bo znosił wszystko i walczył do samego końca. Wierzę, że tego ostatniego wieczoru, choć w małym stopniu, czekał też na mnie. Ciepło jego dłoni zamkniętej w mojej, szmer oddechów, pikanie całej aparatury, do której był podłączony i półmrok sali przepełnionej miłością i ludźmi, dla których wiele znaczył- ten obraz oraz czas, który został nam dany, by się pożegnać, zostaną we mnie na zawsze. Dzięki niemu jestem wdzięczna Bogu za każdy nowo rozpoczęty dzień. Nauczył mnie doceniać życie i ludzi, których miejsce w moim świecie nie jest przypadkowe. Patryk zasłużył na to, by świat usłyszał jego historię, a pozostanie patronem młodych byłoby pięknym podsumowaniem jego życia wśród nas. Jeszcze się spotkamy - to pewne. Nikt jednak nie zna dnia ani godziny, a póki co Patryk żyje w naszych wspomnieniach i naszych sercach.

 

 

Marta